Główna przyczyna może być prozaiczna. Amerykańscy smutni panowie przyjechali do Krakowa, rzucili jednym okiem, rzucili drugim, po czym wysłali do administracji prezydenta Obamy następującą wiadomość: "Nie ma możliwości zapewnienia bezpieczeństwa". (Za dużo mieszkań trzeba by przeszukać itd.) Informacja ta dotarła do służb innych państw. Myślę, że chmura wulkaniczna to bardzo wygodny pretekst (co nie wyklucza tego, że była dodatkowym czynnikiem). 

Nie miejmy pretensji do Obamy, Berlusconiego, czy Sarkozy'ego. Szczyty G8 przygotowywane są tygodniami, jeśli nie miesiącami. A tu służby nie miały nawet tygodnia na logistykę i zapewnienie bezpieczeństwa. Masowe zapowiedzi przyjazdów muszą być dla nas wystarczającym sygnałem solidarności.